Współczesny świat to królestwo globalnego pieniądza, zarządzanego przez wąską grupę oligarchów finansowych. Monopolistyczne prawo do jego emisji daje niemal nieograniczoną władzę, rodzaj ponadnarodowego panowania instytucji finansowych na skalę globalną. Kto rządzi pieniądzem, włada gospodarką każdego kraju, a co za tym idzie całymi społeczeństwami.



A ja Wam opowiem o świecie bez pieniądza. Zanim pojawiły się monety, ludzkość używała najprostszej formy handlu kompensacyjnego − barteru. Wiemy z wykopalisk, iż był on praktykowany powszechnie. Świadczą o tym bałtyckie bursztyny znajdowane w osadach Morza Śródziemnego, czy muszle z Oceanu Indyjskiego na stanowiskach archeologicznych w Wielkiej Brytanii. W Polsce taki rodzaj „pieniądza” towarowego też miał swój złoty wiek. Była nim sól, a tak się złożyło, że dysponowaliśmy największą kopalnią w tej części Europy.
Kompensacyjny handel trwał w najlepsze przez tysiąclecia. Społeczeństwa, które nie miały pojęcia o „prawdziwym” pieniądzu, potrafiły się bez niego rozwijać. Inkowie opierali  swój system gospodarczy o wymianę kompensacyjno-barterową przez niemal 400 lat. W 1626 roku wyspę Manhattan, serce dzisiejszej światowej finansjery, Holendrzy nabyli od Indian Lenape za szklane paciorki i trochę świecidełek. Sam Napoleon przeprowadzał w 1811 roku transakcje wymienne na potężną skalę, wymieniając towary kolonialne na żelazo. Dziś też, o czym raczej cicho jest w mediach, udział handlu kompensacyjnego w handlu światowym jest ogromny.
Handel kompensacyjny przyjął dziś wiele określeń nie kojarzących się z klasycznym barterem. Countertrade, offset, buy-back, counterpurchase, kompensata, clearing to nazwy, pod którymi odbywa się nowoczesny handel bez pieniędzy − są to transakcje za miliardy dolarów. Jak podaje American Countertrade Association (ACA), organizacja funkcjonująca na największym  rynku transakcji kompensacyjnych (tj. USA), zainteresowanie tą forma prowadzenia biznesu ciągle rośnie – zwłaszcza po 2008 roku. Wśród członków ACA są firmy, które nie narzekają na deficyt. ABB, Bell Helikopter, Boeing Company, Dell Computer, Exxon, General Electric, General Motors, Motorola, Hawlett-Packard, Rolls-Royce, SAAB, Simens i wiele innych potęg. Czemu to robią? Bo liczy się każdy klient, każda forma zdobywania rynku i zysku. Większość z wymienionych firm ma własne wyspecjalizowane działy handlu kompensacyjnego − ponad 75% firm z listy 500 największych firm w USA. Polacy także tak handlują. Od lat! Czym bowiem był polski handel „na sztych” − obecny przez setki lat w małych społecznościach i na każdym targowisku? Czym był zakup licencji wraz z linią produkcyjną francuskich autobusów Berliet, za którą zapłaciliśmy nie pieniądzem, lecz częściami? Czym był sukces Bartimpexu Aleksandra Gudzowatego, gdzie za cebulę i parę innych towarów, których byście się nie spodziewali, sprowadzaliśmy gaz.

Czym są lokalne waluty klasyfikowane jako waluty clearingowe, będące formą handlu kompensacyjnego? Lokalna waluta to umowna jednostka rozliczeniowo-płatnicza funkcjonująca w środowisku firm i osób, które używają jej równolegle do pieniądza, w ramach transakcji na rynku wewnętrznym (krajowym). Obecnie na świecie istnieje ponad 5000 lokalnych walut, głównie w krajach wysoko rozwiniętych gospodarczo. Przykładem może być frank szwajcarski Wir funkcjonujący nieprzerwanie od 1934 roku. Warto wspomnieć, że po 1916 roku w wielu miastach Europy (w tym 110 polskich) mieliśmy setki lokalnych walut. Np. Bolesławiec emitował ją w formie monety porcelanowej. Obecnie mamy wiele przykładów uczestniczenia całych miast (Bristolpound) lub państw w tworzeniu takich systemów. Po to, by utrzymać właściwą płynność finansową, nawet jeśli trzeba użyć swego rodzaju protezy pieniądza jaką są waluty clearingowe. Zasady są proste: możesz coś sprzedać za lokalną walutę, ale nie możesz jej wymienić na inną, co zmusza do dokonania innego zakupu za tę samą lokalną walutę w grupie firm, które ją akceptują.

Ale po co nam te lokalne waluty? Dla biznesu to świetne narzędzie na trudnym rynku. Zdobycie przewagi konkurencyjnej, szybki dostęp do nowej grupy klientów czy oszczędności w wydatkach to tylko parę sztandarowych cech takiego rozwiązania. Dla lokalnych społeczności to środek transakcyjny, który niweluje problemy związanie z brakiem pieniądza i zapobiega skutkom wypływania kapitału poza granice. Nieoprocentowany, niewymienialny i skoncentrowany na lokalnym biznesie i lokalnych społecznościach, umowny pieniądz na całym świecie udowadnia od stu lat swoją wartość.
Alternatywa dla pieniądza istnieje. Przykładem może być starachowicki „Zielony”.
www.zielony.biz.pl

Dariusz Brzozowiec

Wiadomości i informacje z Warszawy http://kurier-warszawski.pl