Jest teraz taka moda. Kochamy naszą małą ojczyznę, co przecież oczywistością jest, to… Robimy reklamowy baner albo podświetlaną instalację. Zawsze w ten sam, podobny sposób. Zaczynamy od dużej litery „I” dalej mamy serduszko i potem nazwę. Przeważnie dzielnicy. Pragi, Mokotowa czy – jak w tym przypadku – Śródmieścia.
Tu, na poręczy schodów dla niepełnosprawnych wiodących do gmachu urzędu wkomponowano takie cudo. Ładnie podświetlane po zmierzchu. Nie powiem, robi wrażenie. Tylko jak przychodzi weekend, Urząd jest zamknięty, ochrona wewnątrz budynku, a „na mieście”, czyli w tym przypadku ulicy Poznańskiej ludziska chodzą i rzeczy niepotrzebne wyrzucają. Kulturalnie. Do pojemnika na śmiecie stojącego opodal rzeczonej instalacji tuż za schodami. I… kosz niewielkich rozmiarów bardzo szybko jest przepełniony. Ale ludziska dalej kładą kubki po kawie, puszki czy inne odpady (czasami np. opakowania po jedzeniu). I tak rośnie góra śmieci. Potem wiatr lub ptaszyska (te duże czarno-szare z wielkim dziobami) szukając pokarmu dla siebie roznoszą to wszystko po chodniku. I tak, idąc w trakcie niedzielnego spaceru obok Szacownego Urzędu kolorowo namawiającego do pokochania Śródmieścia, chcąc nie chcąc musimy przejść obok walających się puszek, butelek i innych odpadów.
Zaś nieco wcześniej (idąc z południa na północ) mijamy takie miejsce, w założeniu mającym być miłym zakątkiem z ławeczkami tuż przy Żurawiej. Ot tak, przysiąść, odpocząć i ruszyć dalej. Niestety owo miejsce stało się wygodnym kącikiem dla amatorów „małego co nieco” z alkoholem oczywiście lub siedzibą różnej maści lumpów. Wszyscy oni pozostawiają ślady swojej tu bytności. Butelki i wszelakie inne „dobro” służące miłej konsumpcji.
I w weekendy spokojnie czekają te śmiecie na poniedziałkowe sprzątanie. Wszak w dni wolne od pracy służby mające dbać o czystość miasta odpoczywają.
Czy zatem musimy być narażeni na te sobotnio-niedzielne brudy? Czy pracownicy Urzędu Śródmieście mający dbać o czystość nie mogliby, w ramach na przykład dyżurów, ogarniać przylegające do siedziby władz dzielnicy chodniki i opróżnić stojące tam śmietniczki? Na taki dodatkowy wydatek Dzielnicę chyba stać?
Wtedy rzeczywiście hasło „Ja kocham Śródmieście ”byłoby adekwatne.

























