Od czasu oddania do użytku linii tramwajowej do Wilanowa „zreorganizowano” trasy i rozkłady jazdy wielu linii… autobusowych. Pod dawną Cepelią, dziś będącą Empikiem przy rondzie Dmowskiego z przystanku zniknęły prawie wszystkie autobusy niegdyś bardzo licznie tu zatrzymujące się. Wiadomo, na Sadybę wożą teraz warszawiaków tramwaje.
Nowoczesne „Hultaje” licznie zakupione w dalekiej Korei Południowej. OK. Tak trzeba, bo musi być racjonalnie. Jednak pozostawiono trzy linie, te biegnące na Pragę Południe. Są to 151, 520 i 525. Do czasu rozpoczęcia przebudowy Marszałkowskiej wszystkie trzy po lewej stronie Wisły miały identyczną trasę. Kończyła się ona na Dworcu Centralnym. Kiedy tramwaje – z powodu wspomnianego remontu – przestały kursować na odcinku Centrum – Pl. Bankowy autobusy 520 i 151 zaczęły jeździć do placu niegdyś zwanego imieniem Dzierżyńskiego. I OK. Niby teoretycznie wszystko się zgadza, ale… Bo jak zawsze bywa to małe „ale”.
Rozkład jazdy układają specjaliści z Zarządu Transportu Miejskiego. No, i tam głowy myślą. I tak go ułożyli, że wszystkie trzy linie na rzeczonym przystanku przy d. Cepelii podjeżdżają stadami! Zresztą na innych przystankach jest podobnie. O tej samej porze, prawie co do minuty. No i jak takie stado przyjedzie i odjedzie dalej to pasażerowie na następną grupę tych pojazdów muszą czekać po kilkanaście minut. Czasami czas oczekiwania dochodzi nawet do 20. I tak warszawiaku, jak masz pecha i nie wstrzelisz się w okienko przyjazdowe/odjazdowe TRZECH linii to masz z głowy. Musisz czekać. Długo. A przecież można ułożyć rozkład tak, by pojawiały się one np. co pięć minut. Dla pasażerów nie ma żadnej różnicy czy będzie to 151, 520 czy 525 wszak jadą one „toczka w toczkę” tą samą trasą! Wydaje się jednak, że rozwiązanie tego problemu (zdawało by się błahego!) przekracza możliwości pracowników instytucji przez co poniektórych (ja bynajmniej takiego określenia nie używam) określanej jako Zarząd Tępych Mózgów.
Jedynym pocieszeniem dla jeżdżących tą trasą warszawiaków jest to, że autobusy tych linii kursują często, jak to się określa, poza rozkładem. Dzięki temu jest szansa, że nie będziemy czekać 20 minut na autobus.

























