Popełnił red. Płużański niedawno jeszcze jedno „dziełko” na temat Pałacu Kultury i Nauki pt. „Rozebrać Pałac i co dalej”. Kolejne pełne przekłamań, błędów i zwyczajnych absurdów. Mark Twain pisał, żeby z pewnymi ludźmi nie dyskutować, ale w tym przypadku stwierdzenia autora po prostu trzeba skorygować.

Zaczyna swój tekst absurdem straszliwym pisząc, że PKiN ma złe pochodzenie, bo powstał w czasach stalinowskich, kiedy mordowano polskich oficerów na Rakowieckiej. Nie wspomina zaś, że był to czas okrutnej wojny domowej, gdzie mordowali się wzajemnie przeciwnicy polityczni. A już zupełnym absurdem jest pokrzykiwanie, żeby z tego powodu cokolwiek rozbierać. Bo trzeba by w takim razie na powrót wyburzyć 90% warszawskich kościołów – wszak w tym samym czasie były restaurowane. O zrekonstruowanym Starym Mieście nie wspominam.

A dalej to już leci szanowny pan Płużański przekłamaniami i rojeniami swymi.

Ile kosztuje utrzymanie PKiN-u! – biadoli. Z tego co wiadomo, jest akurat wręcz przeciwnie. Pałac jest dochodowy. Podobnie ma się rzecz z nieszczelnymi oknami, których rzekomo nie można wymienić… bo jest Pałac wpisany do rejestru zabytków. Większej bzdury wymyśleć chyba nie można. Panie Tadeuszu, a w zabytkowej Podchorążówce w Łazienkach można było? Można. I żaden wpis do rejestru temu nie przeszkadzał. A wręcz przeciwnie…

Ale niewiedza jest w przypadku tego tekstu domeną redaktora. Pisze, że „… był bielusieńki, a teraz brudny, szary kamień, trzeba by oczyścić…”. Ciekawe, mógłby redaktor poczytać coś na temat tego obiektu i wiedziałby wtedy, że elewacja Pałacu jest ceramiczna! Nie kamienna.

Kolejnym „argumentem” ma być teza autora, że budynki, które przestały spełniać swoją rolę, wyburza się i zastępuję innymi. Jako przykład podaje  Nowy Jork, a na naszym gruncie przypadek gmachu Uniwersalu. Hm… jakoś nie słyszałem, by ktokolwiek w Stanach chciał wyburzać Empire State Bulding mimo, że jest on ewidentnie przestarzałym budynkiem i można by go zastąpić nowszym, nowocześniejszym, bardziej ekonomicznym. Owszem rozbiera się obiekty nie przedstawiające żadnej wartości historycznej czy artystycznej. A tego o PKiN-ie powiedzieć nie można. Jest wszak wpisany do rejestru zabytku, bo jest doskonałym przykładem architektury socrealistycznej (nota bene wzorowanej na amerykańskim modernizmie). Dalej leci Płużański Stadionem X-lecia. I znowu nie za bardzo trafia. Główne wejście na płytę pozostawiono. Podobnie jak nasyp korony. A, i oczywiście rzeźbę przedstawiającą biegaczy.

Oczywiście ma Płużański „uzasadnienie” konieczności rozbiórki tegoż obiektu. Chce mianowicie przywrócić przedwojenną zabudowę, bo 30 kamienic (dodajmy – wypalonych i całkowicie zrujnowanych) podobno można było uratować. I teraz można by je odbudować. Dobre! Panie Płużański zamiast roić o stawianiu kolejnych atrap pseudomodernistycznych czy secesyjnych czynszówek może lepiej byłoby się zająć takowymi kamienicami na Pradze?! Są, stoją, nadają się do remontu – piękne budynki sprzed wojny. Wystarczy je odnowić i… przywrócić naszej stolicy kawał pięknego miasta. Nie lepiej? I może powołałby pan jakiś społeczny komitet rewaloryzacji starej przedwojennej Pragi, co? Do takiego komitetu sam bym się zapisał…

Ale tak się zapewne nigdy nie stanie, bo nie ma lekarstwa, gdy nienawiść zaślepia.

Paweł Ludwicki