Fascynująca historia warszawskich, a w szczególności śródmiejskich, dworców jak w soczewce odbija zawiłe losy miasta. Zbyt często bywały zaniedbane, brudne i zapyziałe, upstrzone przypadkowo naklejanymi reklamami, wypaczały ideę, która stała za ich powstaniem: ukazać piękno i charakter miasta
Jak dwa parowozy
Dworzec Wiedeński
Miłośnikom starej Warszawy dobrze znana jest charakterystyczna sylweta Dworca Wiedeńskiego na rogu Alei Jerozolimskich i ul. Marszałkowskiej. Niezwykle chętnie fotografowany, dziś może być uznany za jeden z symboli miasta, którego już nie ma – i to pomimo faktu, że padł nie od hitlerowskiej bomby, lecz wyburzono go jeszcze w okresie międzywojennym jako znak tryumfu nowoczesności nad niefunkcjonalnymi reliktami czasów, jak to się dziś mówi, „słusznie minionych”.
Ale po kolei.
Dworzec wybudowano w okresie od 14 lipca 1844 do 14 czerwca 1845 dla Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej, według projektu Henryka Marconiego.
14 czerwca 1845 uroczyści otwarto go wraz z pierwszym odcinkiem linii kolejowej. Elewacje nawiązywały do modnego renesansu florenckiego, w sylwecie zakodowano też pomysłową myśl – miała kojarzyć się z dwoma stykającymi się z sobą tyłem parowozami. Gmach składał się z dwupiętrowego środkowego budynku i dwóch trzypiętrowych wież po bokach. Środkową część łączyły z wieżami piętrowe oficyny. Całość zwrócona była w stronę Al. Jerozolimskich.
Wielkość dworca dostosowano do przeciętnej długości pociągów ówczesnych czasów – czyli 160 m. Już od samego początku nie mógł więc uchodzić za okazały. Zamiast wielkiej hali znajdowały się tam niewielkie pomieszczenia na kasy, poczekalnie, bufety oddzielne dla pasażerów trzech klas i wojskowych. Odrębne pokoje miały damy i notable.
W związku z oddaniem do użytku bydgoskiej linii kolejowej dworzec został rozbudowany w latach 1661–62, nadal jednak nie spełniał oczekiwań warszawiaków. „O ile poważną ma przecież postać na zewnątrz – podsumowały „Kłosy” w 1866 roku – o tyle zbyteczna szczupłość czyni go niewygodnym, gdyż ani kasa sprzedaży biletów osobowych, ani ekspedycja tłomoków nie mogą być odpowiednio dzisiejszej potrzebie rozszerz