Dzisiaj bodajże tylko najstarsi warszawiacy pamiętają tak ważne w warszawskiej pasażerskiej komunikacji podmiejskiej liczne kolejki wąskotorowe. Dowożące niemal do samego centrum miasta nieprzebrane rzesze pracowników warszawskich zakładów i… spore zaopatrzenie żywnościowe w postaci nabiału, warzyw, mięsa itd. do bazarów ówczesnych „centrów handlowych”.



W latach swej świetności, która przypadała na okres międzywojenny (1918−1939) w ciągu roku przewoziły ponad
10 milionów osób (10 120 tys., dane za 1930 rok) i ok. 450 tys. ton różnych ładunków. Były istotnym elementem komunikacyjnym łączącym miasto z terenami podmiejskimi, a często uzupełniały także lokomocję miejską w postaci tramwajów, autobusów itd., przebiegając głównymi ulicami miasta. Kolejki wilanowska i grójecka np. zaczynały swój bieg na pl. Unii Lubelskiej, a marecka przy stacji Warszawa-Stalowa.
Jednak najciekawszą i zarazem największą pod względem długości trasy (49,1 km), a także liczby przewożonych pasażerów (w 1930 roku – 4 057 tys. osób) była kolejka Jabłonna–Wawer–Karczew przecinająca Warszawę z północy na południe, biegnąc wzdłuż praskiego brzegu Wisły. W samej Warszawie jej trasa przebiegała m.in. dzisiejszymi ulicami Jagiellońską, Zamojskiego, Grochowską itd.
Największym powodzeniem cieszyła się w okresie letnim na trasie pomiędzy stacjami: Warszawa-Most a Otwock, obsługując modne wówczas wśród warszawiaków letniska w Międzylesiu, Miedzeszynie i Falenicy. Niezastąpiona wręcz dla letników i mieszkańców tzw. linii otwockiej była, niestety, również utrapieniem dla mieszkańców Warszawy z powodu dymu, jaki wydzielały z kominów małe, opalane węglem kamiennym lokomotywki, popularnie przezywane samowarkami. Z czasem zaczęła przeszkadzać w rozwoju miasta i ulic, po których przebiegała trasa kolejki, gdyż kolidowała z planami budowy nowych linii tramwajowych i nowoczesnych arterii wyjazdowych z Warszawy.

Kolejki tak, ale najlepiej za miastem…

Na początku 1927 roku Rada Miejska m. st. Warszawy na jednym z ostatnich posiedzeń przed rozwiązaniem, podjęła prawomocną uchwałę o powołaniu specjalnej Komisji do przeprowadzenia porozumienia z Zarządem Towarzystwa Akcyjnego Warszawskich Dróg Żelaznych Dojazdowych (TAWDŻD) w sprawie wyprowadzenia stacji kolejek wąskotorowych poza granice miasta. Jednak sprawa nie była tak oczywista i prosta, gdyż w skład Towarzystwa wchodziło 5 różnych pod względem prawnym i uzyskanych koncesji kolejek dojazdowych. Bardzo problematyczną była np. sprawa kolejki grójeckiej, która posiadała koncesję gwarantującą jej stację początkową przy rogatkach mokotowskich na pl. Unii,….

Pełna wersja tego i pozostałych artykułów dostępna jest w papierowym wydaniu Kuriera Warszawskiego nr 3 (56)/2017.

Wiadomości i informacje z Warszawy http://kurier-warszawski.pl
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułDżentelmeni na cycku
Następny artykułNowy Outlander