Kubiccy z Powązek

983
Kurier Warszawski, informacje warszawa
Maciej Kubicki, obecny właściel zakładu kamieniarskiego

Życiem rządzą przypadki – tak niektórzy twierdzą. I tu chyba rzeczywiście tak było. 1 listopada ubiegłego roku, kiedy z braćmi jechaliśmy „na groby”, ja – etatowy wspominacz dziejów rodzinnych − zobaczywszy napis na jednym z zakładów kamieniarskich przy Powązkowskiej 10 oznajmiłem:
− Przecież to firma Kubickiego – kolegi naszego ojca!



I tak się zaczyna ta opowieść. Mój ojciec, rodowity warszawiak, urodził się i spędził dzieciństwo oraz młodość tu, na Powązkach. Wtedy – w czasach I wojny światowej i międzywojnia – dzielnicy obrzeżnej. Duża część jej mieszkańców żyła z… cmentarza. Zakłady pogrzebowe, kamieniarskie, kwiaciarnie, firmy dbające o porządki – wszystkie te „biznesy” dawały utrzymanie ludziom tu mieszkającym. A że nie była to znowu tak wielka dzielnica, większość znała się i przyjaźniła. Tak też było w przypadku mojego ojca Józefa Ludwickiego i Zdzisława Kubickiego.
Zakład do dziś istniejący nieprzerwanie od 1936 roku (!) obecnie – od lat 70. –  prowadzi syn jego założyciela Maciej. Kiedy go po raz pierwszy odwiedziłem, a było to na początku tego roku, byłem trochę zdziwiony. W niepozornym biurze, czy może raczej kantorku biurowym, przywitał mnie człowiek nie wyglądający na szefa firmy kamieniarskiej. Skórzana kurtka pokryta emblematami najsłynniejszej fabryki motocyklowej nie bardzo mi pasowała do tej branży. Zaczęliśmy gadać o naszej wspólnej historii…

Lata 60.

Wtedy, po śmierci mojej Mamy, po raz pierwszy chyba skrzyżowały się losy naszych rodzin. Zdzisław Kubicki wybudował grób dla żony swojego przyjaciela. Skromny, ale trwały i ładny.
Mijały lata. W końcu lat 70. pracowałem przez pewien czas w Dziale Gospodarczym Politechniki Warszawskiej. I wówczas wydarzyła się ta historyjka. Okazało się, że któryś z ówczesnych dygnitarzy politycznych miał odsłaniać tablicę, której… nie było! A miała ona być poświęcona Frankowi Zubrzyckiemu – dowódcy pierwszego partyzanckiego oddziału Armii Ludowej. I zrobiła się afera. Dyrektor administracyjny PW wpadł w popłoch. Do odsłonięcia dzień czy dwa, a tablicy nie ma. Opowiedziałem o tym Ojcu. On skierował mnie do swojego przyjaciela. Zdzisław Kubicki tę robotę „na cito” wykonał bezbłędnie. Wszyscy byli zachwyceni nową tablicą. Do czasu… Odwiedziłem jakiś czas temu Gamach Główny PW i… dzieła Kubickiego nie znalazłem. Przyszło „nowe” i tablicę po cichu usunięto. No cóż, taka chyba tradycja jest tej uczelni. Przed wojną dawali tytuły honoris causa dostojnikom sanacyjnym, by później je po cichaczu odbierać i wymazywać z annałów. Teraz w inny sposób cenzurują historię…

Zawód: kamieniarz

Kamieniarz to nie byle co! To sztuka, czy może – jak kto woli – rzemiosło, ale zawsze wymagające najwyższych kwalifikacji. Zdzisław Kubicki był mistrzem kamieniarstwa. O niezwykłych umiejętnościach. W Alei Zasłużonych…

Pełna wersja tego i pozostałych artykułów dostępna jest w papierowym wydaniu Kuriera Warszawskiego nr 3 (56)/2017.

Wiadomości i informacje z Warszawy http://kurier-warszawski.pl