Dekomunizacja derusyfikacji, czyli czyszczenie ulic oraz pomników

17

Ostatnio pan wojewoda i panowie z IPN zabrali się za oczyszczanie stolicy z rzekomo ostatnich niesłusznych patronów. Bodajże pięćdziesięciu. Aliści, gdy się patrzy na czubek nosa, to zatraca się perspektywę. Przykład? Mamy w mieście trzy pomniki Piłsudskiego Józefa i jeden niejakiego Dmowskiego Romana. Dlaczego je pominięto?
Ot, taki Piłsudski, do 1914 roku szef Polskiej Partii Socjalistycznej (a w pewnym okresie jej odłamu – Frakcja Rewolucyjna; co za terrorystyczna nazwa!). Nie dość tego, miał on mocno za uszami, bowiem trzymał do chrztu inkryminowaną komuszkę Wandę Wasilewską! To prawda! Wraz z tatusiem Wandy wydawał gazetę „Robotnik” (też mi nazwa!). Od socjalizmu krok do komunizmu, jak to twierdzą niektórzy znawcy prawdy prawdziwej. Pomniki można więc zburzyć, a plac przywrócić do dawnej nazwy – Saski, ale tu pojawia się problem, bowiem Sasi to Niemcy, a ci mają u nas ostatnio nienajlepszą konotację… Także inny patron placu – Hitler Adolf nie ma szans na powrót. A plac Zwycięstwa? Zawsze ktoś kogoś zwyciężał, więc nazwę można podczepić pod każdą opcję polityczną.
Z Dmowskim Romanem inna sprawa, gdyż pewne środowiska dopatrzyły się u niego poglądów „ksenofobiczno-rasistowskich”. Gorzej, bo rzeczony Dmowski był posłem do carskiej Dumy, czyli ruskiego sejmu, jak kto woli. Tak więc – gdzie mieli oczy nasi szacowni lustratorzy? Jeden z patronów prawie komuch, a drugi… Co ciekawe, bruździli sobie wzajemnie – kiedy Piłsudski pojechał do Japonii po pieniądze na pistolety dla Frakcji Rewolucyjnej, Dmowski tam pognał, by przekonywać Japońców, żeby tej forsy nie dawali. Kto więc tu zdrajca, a kto bohater? Gdy głębiej wnikniemy w historię, to niemal u każdego patrona ulicy odnajdziemy paskudne sprawy za wspomnianymi uszami. I to w każdej epoce. Taki Stanisław August, podobno król – zrzekł się korony za pokrycie gigantycznych długów, a tytuł przehandlował Ruskim, dodając prawa do orderów. Aż wstyd powiedzieć – Orła Białego i Virtuti Militari. A wojewoda ulicy nie ruszył. Nawet Kubuś Puchatek mógł być agentem brytyjskiego wywiadu MI6. Zgroza.
Jako…

 

O niewyobrażalnych nazwach ulic w mieście stołecznym

uliczkom Kosmosu i Galaktyki
róg Świerszcza i Paganiniego dmie Trele
pod Pląsy Oberka i Krzesanego

kapeluszami z Prawdziwka i Muchomora
Przymierza i Tysiąclecia placom składamy pokłon

Abecadło kreśli w Esperanto Hieroglif
Burleska Kalambur dopieszcza
Wycieczka ….

Pełna wersja tego i pozostałych artykułów dostępna jest w papierowym wydaniu Kuriera Warszawskiego nr 1 (58)/2018.

Wiadomości i informacje z Warszawy http://kurier-warszawski.pl